1

Chyba najtrudniej jest przyznać się do porażki. Przyznać się do błędu.

A może to są właśnie kluczowe momenty w naszym życiu? Kiedy dostrzegamy po raz kolejny, że trzeba się zatrzymać, że trzeba zawrócić, albo… albo, że trzeba coś zmienić.

Niedawno obiecywałam sobie: zero słodyczy, dbanie o siebie. Obiecywałam tutaj, obiecywałam wszystkim. I zawiodłam. siebie, Was wszystkich, swoich najbliższych. Wróciły moje najgorsze nawyki, których już przecież się pozbyłam. Znowu trzeba z nimi walczyć, znowu trzeba je odrzucić i kategorycznie o niech zapomnieć. Dobrze, że zauważyłam w porę, kiedy jeszcze wcale nie jest za późno. Chociaż tak naprawdę to nie ja sama zauważyłam, to stało się zupełnie przypadkiem…

Jestem honorowym krwiodawcą. Chętnie co 3-4 miesiące idę do RCKiK w Olsztynie i wierzę, że może komuś tym ratuję życie. Zadzwonili do mnie z centrum z prośbą, czy na dniach mogłabym się pojawić i oddać krew. Oczywiście się zgodziłam. Kiedyś za każdym razem towarzyszył mi stres, teraz już tylko wypełniam ankietę, idę na badanie, oddaję krew i wychodzę. Nigdy nie zrobiło mi się słabo, zawsze czułam się świetnie. Po pobraniu próbki krwi na badanie czułam, że coś jest nie tak, bo panie pielęgniarki pobrały ode mnie jeszcze raz większą ilość krwi (czyli z żyły, a nie tylko z palca) i jedna z nich nerwowo biegała do laboratorium piętro niżej. Wezwał mnie lekarz i… nie mogłam uwierzyć. Wyniki tragiczne!! ANEMIA! Niedobór chromu! Chyba żaden z parametrów badania nie mieścił się w normie… straszne. Oczywiście na oddawanie krwi dyskwalifikacja, ale moje pytanie… dlaczego? Że co? Że ja za mało warzyw? Że zła dieta? Prześledziłam natychmiast w myślach ostatni miesiąc. Faktycznie.

Zaczynam dbać o siebie od nowa. Tak jak kiedyś…Póki co jest dobrze. Dziś nawet zmobilizowałam się do znienawidzonego przeze mnie biegania…

Trzymajcie za mnie kciuki!

B.


Jedna odpowiedź do wpisu “”

  1. Ania

    też miałam pół roku temu anemię. Teraz prawie jest ok. U mnie to od tarczycy. Jeśli chodzi o odstępstwa od diety, to większości z nas to się zdarza. Mimo obietnic składanych samej sobie czasem zdarza się w chwili słabości sięgnąć po coś niezdrowego. Najważniejsze, że wzięłaś się za siebie. Jeśli nie lubisz biegania, poszukaj innej formy aktywności, którą lubisz np pływanie, rower. Podobno dużo się spala podczas wchodzenia po schodach:-) pozdrawiam ANIA


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz