4

Czy wakacje sprzyjają odchudzaniu i utrzymaniu szczupłej sylwetki? Chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat. A tymczasem ja opowiem o sobie i wyrażę swoją opinię na ten temat…

Jeszcze zanim zaczęłam się odchudzać, moja waga zawsze wahała się w granicach +/- 4kg. Chyba u każdej z nas tak jest. Zdążyłam zauważyć, że w wielu kwestach żyję wszystkim i wszystkiemu na przekór… i tak jak większość z Was na lato chudnie, ma motywację: a to wyjazd i bikini, nowi ludzie, nowi znajomi… tak ja, zawsze, ale to zawsze na lato staję się większa! Mimo tego, że pływam, że spaceruję… częściej ulegam pokusom. Lody, grill, alkohol… a do tego, kiedy jest mi gorąco, nie mam na nic siły. Tak, jestem zimnolubna, zdecydowanie wolę zimę ;-) Tak też stało się tego lata… Nie wiem, ile mnie przybyło, bo nie mam wagi (i mieć nie będę!, przy odchudzaniu ważyłam się w dniu startu i na finiszu), ale po prostu czuję, że jest mnie więcej. Jakoś wrzesień napełnia mnie optymizmem (tu też jestem inna, bo lubiłam wracać do szkoły… teraz próbuję wystartować z nauką biochemii, za tydzień poprawka egzaminu), więc mam nadzieję… nie, ja nawet to wiem! Niedługo wszystko wróci do normy.

Kilka słów o wakacjach :)

Po miesiącu pracy udało mi się zaplanować fantastyczny sierpień. I tak najpierw wyjechałam z ciotecznym bratem i moim chłopakiem na koncert U2 do Hannoveru. Zespół jest zawodowy, giganci światowego rocka!! Rok temu zaczarowali mnie w Chorzowie, dlatego w styczniu kupiłam bilety na Hannover. Udało mi się podczas wyjazdu uniknąć fastfoodów i niezdrowego jedzonka, zabraliśmy ze sobą wszystko, co dobre i polskie. (uwaga! przed koncertem ukryliśmy pakunek z jedzeniem na drzewie, żeby go nie wyrzucać, bo nie mieliśmy noclegu w Hannoverze!). Po koncercie spędziliśmy kilka dni u znajomych w Duisburgu, zwiedziliśmy Kolonię (muszę się przyznać… odwiedziliśmy muzeum czekolady, ależ tam były zapachy! Przywiozłam na wyjątkową okazję likier czekoladowy…) i Aachen.

Dwa dni po powrocie pojechałam z rodziną i znajomymi do Chorwacji. Pięć lat temu udało mi się zwiedzić Dalmację, było naprawdę pięknie, w tym roku naszym celem była Istria. Również piękny region, charakterystyczne wpływy weneckie, ale… ale rok temu Toskania powaliła mnie na kolana i póki co Chorwacja jej na pewno nie przebiła. Chyba klimat w Chorwacji mi nie służy… czułam się źle. Ociężała, rozleniwiona, a starałam się odżywiać bardzo dobrze (warzywa, mięso, owoce, owoce morza… dopiero po 4 dniach skusiłam się na lody!). Obiecuję, że na przyszły rok zgubię więcej tłuszczyku, hehe!

Czekam na Wasze odpowiedzi na pytanie postawione na początku notki :)

Trzymajcie się ciepło! B.


Odpowiedzi: 4 do wpisu “Rozliczenie wakacji.”

  1. Mycha

    Ja się chyba z Tobą zgodzę…
    Niby zawsze sobie mówię, że wakacje nadchodzą, że powinnam zrzucić kilogram czy dwa, albo chociaż jakieś ćwiczenia porobić, żeby ujędrnić brzuch, ale nic z tego nie wychodzi. Gdy wakacje już nadejdą, jakieś koncertowe wyjazdy, wypady ze znajomymi – trudno jest odmówić sobie grilla, piwka, jakiejś słodkiej przekąski…

    Dzięki za wspólny pobyt w Chorwacji! :*
    Troszkę się działo! :D
    Nasza Zielona Noc udana! :P
    I pozostałe wyprawy też! :-)
    Faaaaaajnie było! :*

  2. Lika

    Ja w czasie tych wakacji schudłam 4 kilo, ale włożyłam w to bardzo dużo pracy. Codzienne wypady rowerowe, dużo chodzenia (nordic walking), pływania, aerobik. Udało się ponieważ miałam silną motywację i dużo wolnego czasu. Teraz będzie dużo trudniej, ale też się uda! Pozdrawiam.

  3. Marta, dawniej Miranda

    widzę, że wakacje super ;) w Chorwacji nie byłam, przez Toskanię przejeżdżałam i zachwyciły mnie widoki ;) cuda natury, chciałabym tam spędzić w jakimś domku na wzgórzu trochę czasu. Za to ja zachwyciłam się Wenecją ;)

    co do rygorów, diet – schudłam jakoś od marca ponad 7 kilo – stres, przygotowania do matury, koniec roku, sama matura, wyniki, rekrutacja i presja bycia perfect, ambicja dostania się w pierwszym naborze – ja wtedy nie jem, gorzej śpię, niby jestem wykończona, ale potem, w czerwcu odbiłam dzięki Włochom, tam też schudłam przez wielogodzinne marsze w upale z butelką wody, bo jeść się niezbyt chciało, dopiero potem wielkie żarcie o 21, do 24 się siedziało przez całe 13 dni i … myślałam, że wrócę spasiona jak świnia, ale nic – spalałam to następnego dnia. W sumie od całego chudnięcia – bez diet, ale po prostu latem namiętnie jadłam melony i inne owoce, jakieś zimne soki itp, a mniej słodyczy, bo po nich tylko pić się chce – po Kołobrzegu 3 tygodnie odpoczynku, co prawda codziennie ok 5 km spaceru, ale gofry, lody, rybki tłuste itp. – utyłam 1,5 kg, czyli bilans i tak jest ok ;) ja tam tyję zimą a jakoś od wiosny mi schodzi, co prawda w tym roku wyjątkowo tyle przez stres. ale uda i tak mam grube i nienawidzę ich ;/ tak samo łydki i z tego nie umiem schudnąć. ale brzuszek i talia w tym roku piękne ;)

  4. ania

    jak się ma zaparcie to można schudnąć w wakacje. Ja w lipcu schudłam 8kg, a w sierpniu wróciło 8. Przytyłam, bo na urlopie zarzuciłam dietę, przyjechali znajomi i za dużo było grila itp. Teraz próbuję znów schudnąć. Na razie 1kg mniej przez 3dni. Ania.


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz