Chyba utrzymanie diety na wyjazdach, a raczej moich koncertowych wojażach to nie lada wyzwanie. Tzw. “koncertowy wojaż” wygląda mniej więcej tak: raniutko pociąg do docelowej miejscowości, podróż, ewentualne przesiadki i postoje (rzadko jest czas na ciepły posiłek), koczowanie przed barierkami, koncert, spotkanie z zespołem, oczekiwanie całą noc (!!!) na pierwszy ranny pociąg do domu, koło południa lub po południu powrót. Jest zimno, nie można wziąć z domu sałatki czy też lekkiej kanapki, bo: a) nie dotrzyma świeżości do dnia następnego b) nie przeżyje w plecaku… Poza tym zmienia się rytm i pory posiłków, trzeba coś zjeść w nocy, skoro się nie śpi, spaceruje lub siedzi w zimnie… Ale dzielnie dałam radę, nie skusiłam się na żaden fast food (w sumie to za nimi nie przepadam, ale na wyjazdach się zawsze sprawdzały), nie skusiłam się na żaden słodycz! Na dworcu dzielnie kupiłam brzoskwinie i banany
Chciałam napisać kilka słów o owym koncercie. Był to koncert Ich Troje w Świerklanach koło Rybnika. Z Olsztyna to jedyne 11 h pociągiem! Moja przygoda z zespołem zaczęła się 7 lat temu, kiedy Justynę zastąpiła Ania Świątczak. I tak mnie zaczarowali… “i poniosło mnie… uuuuu w ten cudowny sen…!“ Kiedy byłam młodsza, żyłam od koncertu do koncertu, pasja zaczęła się oczywiście od miłości do czerwonych włosów. Z czasem jednak udało mi się nawiązać kontakt z Anią, a później z Michałem i Jackiem. To jest zespół, który ma najwierniejszych fanów w tym kraju. NIEPOKONANA ARMIA ICH TROJOWIAN. Jesteśmy z tym Zespołem zawsze… i wszędzie…! Niestety, Ania zakończyła właśnie karierę w zespole. Pracuje nad solową płytą. Zespół szuka wokalistki. Koncert w Świerklanach był koncertem pożegnalnym… Było to dla mnie bardzo przykre wydarzenie. Zakończył się pierwszy etap mojej życiowej przygody… wspaniałej przygody… i to zakończył się ten lepszy etap, dziecinny i beztroski. Co moje, to moje, wspomnień nikt mi nie odbierze. Cieszę się, że mogłam na scenie złożyć Ani podziękowania w imieniu wszystkich fanów. To było niesamowite przeżycie. Na koniec kilka zdjęć:
PS Dzienniczek ćwiczeń zdaje egzamin!




7 October, 11:51
Masz rację, nie złamać się jednak trudno, ja ostatnio mam z tym problem z tym i wątpię żebym wytrwała…zbyt duży stres, za dużo zajęć, za dużo pracy, TEŻ CHCIAŁA BYM pojeździć po koncertach, ale nie ma jak…