Wydaje mi się, że kiedyś w “SL” znalazłam list jednej z czytelniczek właśnie o takim tytule, jak powyższy. Napisała o tym, jak schudła po pewnych życiowych wojażach w wyniku stresu. Kiedyś zawsze zajadałam stres, najczęściej czekoladą. Dziś śmiało mówię- jestem z siebie dumna. Nie zajadłam, chyba drugi raz w życiu, stresu! Ani czekoladą, ani ciastkami, ani niczym innym. Efekt? -2 kg w 3 dni. Jednak… nie życzę nikomu stresów, zwłaszcza tych wywołanych przykrymi wydarzeniami w życiu. “Ból doświadczony wczoraj… staje się moją siłą dzisiaj.” I tego się trzymam.
Na poprawę humoru przytrafiła mi się zupełnie nieprofesjonalna sesja, której efekt bardzo mi się podoba. “SL” w styczniu spełniła jedno z moich marzeń, umożliwiając mi poznanie pracy modelki, fotografa, redakcji… Tak, to było niesamowite przeżycie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się wziąć udział w profesjonalnej sesji… kocham zdjęcia!
fot. A.K. (proszono mnie o podanie jedynie inicjałów)






1 November, 00:20
Super masz te zdjęcia.
Trzymaj się, Bianuś ;*
1 November, 12:58
Jak dla mnie bianeczka bomba przez duze B
Jakby to powiedziała Dżoena Krupa : Jesteś pienknom dziewczynom , don’t give up:D
1 November, 19:52
ulala! cóż za słitaśne foteczki:D
a tak serio to bardzo bardzo ładne!
i co do diet stresowych to też nie polecam..
dobrze że dajesz radę;) :*
2 November, 09:55
Tez tak chcę :0)
14 November, 13:37
jakie fajne fotki
i w ogóle zakochałam się w tym makijażu
a Olsztyn niedaleko od 3miasta, więc wiosną zapraszam do nas na jakiś plener, jeśli chcesz
)
a jeśli chodzi o stres – też uczę się sobie z nim radzić i coraz częściej dziwi mnie, jak szybko mija i jak małe szkody czyni, gdy uda mi się go olać i działać w zgodzie z samą sobą. mam nadzieję, że przyczyny Twoich zmartwień szybko znikną