3

Powtórzę po raz setny zapewne: KOCHAM WŁOCHY!!! Boskie, cudnie oświetlone, kamienne, malownicze uliczki, dużo słońca, uśmiech ludzi (szczególnie tych przystojnych Włochów!), kuszące zapachy i piękne słodkości… nic, tylko tam uciekać! : ) Przygotowałam krótki fotoreportaż, jeśli macie ochotę, to zapraszam do obejrzenia : – )
Pierwszy spacer wieczorem. Widok na nasze miasteczko – Livigno – znany kurort narciarski. Wspaniale przygotowane stoki, mnóstwo tras do wyboru: i tych łagodnych, i tych bardzo stromych. Z czego oprócz nart słynie Livigno? Jest tu mnóstwo sklepów bezcłowych, można bardzo tanio kupić głównie markowe okulary, perfumy, biżuterię i alkohol. W tym roku jednak Polacy masowo wykupywali… cukier! 3,5zł/kg! U nas w domu zużywa się bardzo mało cukru, jakiś 1kg na miesiąc, więc nie było sensu kupować, ale widzieliśmy Polaków, którzy zabierali nawet po 20 kg. W sklepach wprowadzono ograniczenie: 1 osoba mogła kupić ‘tylko’ 10 kg, hehe ; ) No proszę, jak lubimy słodkie życie! Odkryliśmy, że można kupić pyszne lokalne wyroby mleczne: masło, jogurty i mleko. Na miejscu była mała mleczarnia. Codziennie piłam mleko od tych ślicznych krówek:


Codziennie od 8-16 byliśmy na stoku : ) Ile kalorii można spalić! Zdecydowanie narty to mój ulubiony i najprzyjemniejszy sposób na walkę z kaloriami hehe ; – ) Polecam szczerze każdemu! Piękne widoki, słońce, dobre towarzystwo w połączeniu ze sportem. Na zdjęciach z rodzicami oraz siostrą i jej narzeczonym:


Zrobiliśmy dzień przerwy białego szaleństwa i odwiedziliśmy stolicę mody – MEDIOLAN (tak… 1. kwietnia w Mediolanie było 22′C! Nie, to nie jest prima aprilisowy żart! :P ). Nie muszę chyba dodawać, że ceny u Prady albo u Gucci’ego nas powaliły… Szkoda! Skusiłyśmy się z siostrą na pyszne lody:



W drodze powrotnej, jako fani Adama Małysza, zahaczyliśmy o Garmisch-Partenkirchen. Niemieckie miasta i miasteczka zawsze mnie zaskakują! Pięknie zdobione domy, czyste ulice, mnóstwo kwiatów na mieście… coś pięknego. Na każdym niemal rogu kusząca wystawą cukiernia! Na skocznię wbiegłam tylko ja (zdjęcie samowyzwalaczem, dlatego nienajlepsze), bo reszta ‘drużyny’ już nie miała sił.

Ga-Pa było ostatnim przystankiem naszej podróży.

Nie zapominajmy jednak o tym, co nasze polskie! U nas też jest pięknie! Wczoraj, na Niedzielę Palmową, wybraliśmy się całą rodziną do miejscowości Łyse. Całe miasteczko kolorowych palm! Cieszę się, że są jeszcze miejsca, gdzie tradycja nie zamiera, gdzie ona wręcz żyje i jest pielęgnowana przez mieszkańców.

Do następnego i życzę wszystkim owocnych przygotowań do świąt! : )
B.


Odpowiedzi: 3 do wpisu “Włochy skusiły, wiosna i nadchodzą święta!”

  1. Mycha

    Pozytywny wpisik :) Faaaaajnie Wam tam było! :D

  2. Iwona

    Aż miło poczytać. Pozdrawiam

  3. Pelcia

    Nic dodać nic ująć tylko Bianeczka w swoim żywiole :) Czekamy na twoją włoską kawiarnię :)


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz